Szanowny Panie Ministrze! Jak podają media, co najmniej 70 śledztw prowadzonych w prokuraturze w
Szanowny Panie Ministrze! Jak podają media, co najmniej 70 śledztw prowadzonych w prokuraturze w Będzinie (Śląskie) nie znalazło finału przed sądem, bo jej pracownicy ukrywali akta tych spraw w szafach. Nie można się też doliczyć pieniędzy z poręczeń majątkowych wpłaconych przez podejrzanych. Tak wynika z prowadzonej w tej jednostce kontroli - poinformowała wczoraj Prokuratura Apelacyjna w Katowicach. Kontrole we wszystkich prokuraturach w regionie ruszyły po tym, gdy pod koniec ubiegłego roku okazało się, że w szafach i biurkach prokuratury w Pszczynie ukrywano akta około 200 spraw. Choć nikt się nie zajmował tymi śledztwami, w sprawozdaniach i dokumentach statystycznych wykazywano, że zakończyły się one aktami oskarżenia lub umorzeniem. Niektóre akta były przechowywane nawet przez 5 lat. W części przypadków doszło do przedawnienia i niektóre sprawy będą musiały zostać umorzone.
W polskich sądach i prokuraturach ginie rocznie ponad 300 tomów akt. Część z nich zostaje zagubiona wskutek zwykłego bałaganu lub przez niefrasobliwość sędziów. Istnieją również uzasadnione podejrzenia, że wiele sądowych dokumentów znika na zamówienie lub jest świadomie niszczonych. Mimo że procent zaginionych akt w stosunku do ponad 8 mln spraw, które przewijają się przez sądowe sekretariaty, nie jest duży, to zaginięcie choćby jednej strony wydaje się czymś skandalicznym. Ministerstwo Sprawiedliwości, które boryka się z tym problemem od lat, nie znajduje prostej recepty na jego rozwiązanie. Mimo rozpoczętego jeszcze w 2003 r. monitoringu wpadek z aktami liczba zaginięć kształtuje się ciągle na podobnym poziomie.
W związku z tym uprzejmie zapytuję Pana Ministra: Co ministerstwo zamierza zrobić w ww. sprawie?
Z poważaniem
Poseł Waldemar Szadny
Warszawa, dnia 15 lutego 2007 r.