Szanowny Panie Ministrze! Pragnę wyrazić głębokie zaniepokojenie faktem, iż posiedzenia sądów 24-godzinnych nie przynoszą
Szanowny Panie Ministrze! Pragnę wyrazić głębokie zaniepokojenie faktem, iż posiedzenia sądów 24-godzinnych nie przynoszą żadnych rezultatów.
Jak donosi prasa, sędziom coraz trudniej skutecznie orzekać w trybie ekspresowym. Wnioski składane przez adwokatów sprawiają, że nie mogą szybko skazać nawet pijanego kierowcy, którego wina jest ewidentna. Dzięki pracy owych sądów miało być szybciej i sprawniej. Tymczasem, jak pokazują statystyki, okazały się one niewypałem. Od czasu rozpoczęcia swojej działalności do końca lipca sądy wyrokowały lub warunkowo umarzały postępowanie tylko w około 23 tys. spraw. Zamiast chuliganów i sprawców drobnych przestępstw przed oblicze sędziego trafiają głównie pijani kierowcy i rowerzyści. Ale nawet ich sprawy coraz częściej toczą się w zwykłym trybie! Szybkie sądy nie nadążają z czynnościami w ciągu doby i przekazują sprawy do rozpoznania w normalnym trybie.
Środowisko sędziowskie również niezbyt dobrze wypowiada się o tym trybie przyspieszonym. Główne zarzuty, jakie się pojawiają, dotyczą tego, że do sędziów będących na dyżurach trafia zbyt mało spraw i są zbyt kosztowne. Często podczas dyżurów pełnionych przez sądy, prokuratury i adwokatów nie zostaje rozpatrzony nawet jeden wniosek. Niektórzy z adwokatów skarżą się, że od czasu kiedy pełnią dyżury nie byli w żadnej z rozpraw. To jest absurd! Z szacunków wynika, że rozprawy w trybie przyspieszonym kosztują pięć razy więcej niż normalne.
Wobec powyższego zwracam się z następującymi pytaniami:
1. Jak Ministerstwo Sprawiedliwości ocenia pracę tzw. sądów 24-godzinnych?
2. Czy w świetle niesprawdzania się rozpraw w trybie przyspieszonym zostaną wprowadzone jakieś konkretne poprawki modernizujące pracę owych sądów?
Z poważaniem
Poseł Józef Stępkowski
Warszawa, dnia 5 września 2007 r.