Szanowny Panie Ministrze! Bardzo serdecznie dziękuję panu ministrowi za wyjaśnienia udzielone na moją interpelację,
Szanowny Panie Ministrze! Bardzo serdecznie dziękuję panu ministrowi za wyjaśnienia udzielone na moją interpelację, przesłane wraz z pismem nr 603/I1/93/98 z 27 lutego br. Pomogły mi one zrozumieć niektóre istotne kwestie - szczególnie kadrowe - związane z restrukturyzacją naszego wojska. Przyznam, że nie rozwiały moich wątpliwości i obaw, a w niektórych przypadkach skłoniły mnie do dalszego poszukiwania odpowiedzi. Dlatego też nie podejmując szerszej polemiki pozwalam sobie podzielić się z panem ministrem tylko niektórymi obawami i spostrzeżeniami oraz prosić o dodatkowe wyjaśnienia.
Z wyjaśnień zawartych w odpowiedzi na pytanie nr 3 (dot. liczebności kadry zwalnianej do rezerwy) wnioskuję o bardzo trudnej atmosferze panującej wśród kadry (obawiam się, czy nie następuje już stan wewnętrznego rozpadu zwartości wojska). Odczytuję to z przytoczonych wypowiedzi ankietowych, gdzie dla przykładu: 45% kadry ˝ucieka˝ z wojska z braku perspektyw; 37% - na skutek błędów w restrukturyzacji, zaś 36% daje posłuch plotkom o zmianach w przepisach emerytalnych. W tym przypadku odnoszę wrażenie, iż te ˝plotki˝ nie są pozbawione podstaw, jeśli prasa sygnalizuje o zamiarach rządu, by przywileje służb mundurowych, w tym wojska (kadra ma jeszcze ˝przywileje˝?) odpowiednio zrównać (czytaj: zmniejszyć) w ramach ogólnej ustawy emerytalnej od 1999 r. Na tym tle nie mogę zrozumieć sensu cytowania art. 2 ustawy, gdzie zapisano, iż państwo zapewnia żołnierzowi godziwe życie i warunki oddania się służbie, w zestawieniu ze stwierdzeniem o narastającym ubożeniu kadry oraz odpowiedzią na pytanie, iż obowiązujące regulacje prawne w tym zakresie są wystarczające.
Boję się myśli, iż w udzielonych mi odpowiedziach na postawione pytania kryje się zapowiedź swoistej opcji zerowej wobec kadry, jeśli do 2002 r. ma być zwolnionych ok. 30 tys. kadry, a następnie po ok. 4 tys. rocznie. Nietrudno tu będzie o pewien woluntaryzm administracyjnego działania organów kadrowych, skutkiem czego wielu zdolnych i doświadczonych oficerów zostanie przymuszonych do opuszczenia wojska. Zastanawiam się:
- czy tego wymaga nasze wejście do NATO,
- czy usunięcie takiej ilości kadry (sądzę, iż te dane są zaniżone) w krótkim czasie nie nadweręży budżetu MON;
- jaki jest rzeczywisty obraz naszego wojska;
- czy mechanizm dowodzenia wojskiem nie uległ poważnemu rozregulowaniu;
- jaka jest faktyczna wartość naszego bezpieczeństwa militarnego.
Myślę, że sejmowa Komisja Obrony Narodowej (SKON) powinna podjąć określoną inicjatywę.
Szczególnie zastanowiła mnie odpowiedź na pytanie 5, dość zręcznie pomijająca istotę tego pytania (dot. podstaw prawnych utworzenia RSzW). Wyjaśnienia tej kwestii poszukiwałem w dokumentach SKON, gdyż była ona przedmiotem jej zainteresowania w 1996 r. Zapoznając się z dostępnym mi zakresem programu Armia 2012, zwróciłem m.in. uwagę na problemy obrony terytorialnej (OT), które także były podejmowane w wykładach kadry AON dla posłów członków komisji. Rozeznanie to pozwala mi wątpić, iż ˝wielkość wojsk OT˝ i potrzeba dowodzenia nimi na szczeblu wojewódzkim były wystarczającą merytoryczną podstawą do utworzenia RSzW (prasa pisze o zbędnym wyprzedzaniu przez wojsko przewidywanych zmian w podziale administracyjnym kraju). Mam przeświadczenie, iż nowoczesne wojska OT należy dopiero zbudować, a wobec tego istniejące 49 WSzW mogły spełniać funkcje, którymi motywowano potrzebę RSzW. A ponadto istnieją przecież organy OT na szczeblu okręgu wojskowego.
Stąd też proszę pana ministra o udzielenie mi pełnej, czytelnej odpowiedzi na pytanie 5, a szczególnie:
- czy zarządzenie szefa Sztabu Generalnego WP nr 045/Org zostało wydane w zgodzie z art. 14 ustawy z 1967 r. oraz z rozporządzeniem MON o utworzeniu terytorialnych siedzib organów administracji... (DzU z 1992 r. nr 47, poz. 213);
- czy tym 16 RSzW w myśl tego zarządzenia (treści nie znam) podlegają 33 WSzW oraz WKU, a także kto jest bezpośrednim przełożonym tych RSzW;
- czy ww. zarządzenie było podstawą prawną do kierowania kadry do służby w RSzW oraz podstawą do zwolnienia kadry z WSzW.
Niejako konsekwencją pytania 5 było pytanie 6 dotyczące kadry zwalnianej z WSzW. W udzielonej mi odpowiedzi m.in. stwierdzono, iż w ˝nielicznych przypadkach˝ kadra odchodziła do rezerwy jako ˝niedyspozycyjna˝. Był to (tak oceniam) swoisty przymus administracyjny, bo przecież gdyby nie zarządzenie 045/Org, to kadra mogłaby nadal służyć. Na marginesie tej kwestii zastanawiam się nad logiką działania i wymiernymi korzyściami, jakie wojsku przyniosło - w tym przypadku - zwolnienie do rezerwy 100 osób kadry i utworzenie 16 RSzW. Proszę więc pana ministra o wyjaśnienie mi, czy wobec kadry WSzW zwalnianej do rezerwy nie nastąpiło jakiekolwiek naruszenie przepisów prawa, szczególnie jako konsekwencja (nawet pośrednia) zarządzenia 045/Org.
Formułując 6 pytanie, odniosłem się do prasowego przykładu z Gubina. Nie mogę zgodzić się z uwagą, iż przyrównywanie tej sytuacji ze zmianami w WSzW jest niewłaściwe.
Fakt iż ˝... do dnia dzisiejszego w tym garnizonie nie podjęto działań restrukturyzacyjnych...˝, jak pisze się w odpowiedzi, nie jest w żadnym przypadku - tak oceniam - zasługą organów kadrowych wojska czy wyższych przełożonych. Sprawiła to postawa kadry z Gubina, która milcząco nie chciała pogodzić się z krzywdzącymi ją decyzjami przełożonych. Była zmuszona szukać pomocy u cywila, tj. posła i burmistrza Gubina, w prasie cywilnej i wojskowej. Jak widać te osoby i organy okazały się otwarte i pospieszyły z życzliwą pomocą, jak myślę, także w imię wyższych racji. Pocieszająca jest tylko nauka płynąca z tego przykładu, iż organy kadrowe podjęły odpowiednie rozmowy z kadrą i miejscowymi władzami, przystępując do rozformowania 2 Dywizji Zmechanizowanej.
Wspólnym mianownikiem jest tu sytuacja kadry, bez względu gdzie pełni służbę, oraz przestrzeganie obowiązujących w tym zakresie przepisów prawa. Proszę mi tego nie poczytać za pouczanie, ale jestem zdania, iż w państwie prawa, jakim chce i być powinna Polska, postępowanie każdego organu czy instytucji także wobec obywatela, w tym żołnierza zawodowego, jest niezbywalnym obowiązkiem, a nie łaską. Jest miarą naszego cywilizacyjnego postępu i wewnętrznego ładu. Często podczas spotkań z wyborcami (sądzę, iż są wśród nich żołnierze) ze wstydem słucham, ile krzywdy i niegodziwości spotyka ludzi ze strony organów władzy i administracji, jak rozległa i niezniszczalna jest indolencja i znieczulica wielu urzędników. Dlatego tylko dopytuję się tak usilnie o przestrzeganie prawa w każdym aspekcie życia publicznego i zbiorowego, także w wojsku. Pragnę, by na tym tle nasze wojsko jaśniało dobrym przykładem.
Będę serdecznie zobowiązany panu ministrowi za udzielenie mi tych dodatkowych wyjaśnień przydatnych w pracy poselskiej.
Poseł Longin Pastusiak
Warszawa, dnia 31 marca 1998 r.